Sandomierz
strona główna
plan Sandomierza
przewodnik
po Sandomierzu

miejsce na link
do Twojej reklamy
praktyczny informator
Sandomierz noclegi
hotele, motele
kwatery prywatne
agroturystyka
pensjonaty
schroniska
noclegi okolice Sandomierza
gastronomia
restauracje
kafejki, kawiarnie
puby, kluby
pizzerie
zwiedzanie Sandomierza
zabytki
Sandomierza
przewodnicy po Sandomierzu
wycieczka szkolna do Sandomierza
wycieczka do Sandomierza dla dorosłych
ceny biletów wstępu
rejs statkiem po Wiśle
camping
trasy rowerowe
okolice Sandomierza
Baranów Sandomierski
zabytki w okolicy Sandomierza
Sandomierz w sieci
nasi partnerzy
wesele w Sandomierzu
szkolenia w Sandomierzu
Hotel w Sandomierzu
o nas
kontakt
 
 
Untitled Document
  Trumny, kości, czaszki...
W kryptach tarłowskiego kościoła

Dziesiątki trumien, niezliczone ilości ludzkich czaszek i kości. To prawdziwe, przedwieczne mauzoleum, w którym pochowano przedstawicieli dostojnych rodów, duchownych, zwykłych ludzi. Kościół Św. Trójcy w Tarłowie, nie tylko zaskakuje swoją architekturą i wystrojem. W podziemiach znajdują się zapierające dech w piersiach krypty. Trumny stoją na gołej ziemi. Niektóre szczelnie zamknięte, jeszcze inne pootwierane tak, że widać ich zawartość. Gdyby krypty udostępniono dla zwiedzających, byłyby niewątpliwie rarytasem na skalę naszego województwa.


Kościół parafialny p.w. Św. Trójcy - wzniesiony w 1647 roku z fundacji Zbigniewa Oleśnickiego w miejscu gdzie niegdyś stał drewniany kościół. Architektura fary w Tarłowie wiązana jest z warsztatem Jana Zaora twórcy kościoła św. Piotra i Pawła na Antokolu w Wilnie. Bliższych analogii dostarczają kaplica Lanckorońskich w Gołębiu k. Puław, kościół bernardynów w Krakowie. Budowle te planami zbytnio się nie wyróżniają spośród typowej architektury połowy XVII wieku. Wnętrze kościoła zdobią najwyższej klasy dekoracje stiukowe, zwłaszcza w kaplicach Matki Bożej i Pana Jezusa. W kaplicy Pana Jezusa tzw. taniec śmierci, gdzie cały wystrój wnętrza poświęcono tematyce śmierci. Treść malowideł symbolizuje nieuchronność śmierci, dosięgnie ona każdego o każdej porze, bez względu na stan.

Do kościelnych krypt nie prowadzą okazałe drzwi umieszczone w posadzce. Oglądając podłogę trudno nawet zorientować się, że podziemia cokolwiek kryją. Na zwiedzanie krypt umawiamy się z kościelnym, wcześniej naszą wizytę uzgadniamy z miejscowym proboszczem. Na dworze niemalże już półmrok. Zupełnie nie wiemy, czego możemy się spodziewać po tarłowskich katakumbach. Kościelny w posadzce otwiera metalową kratownicę, która jednocześnie przykrywa kanał ciepłowniczy. Schodzimy po niewielkiej drabince na sam dół. Niestety, teraz czeka na nas najgorszy moment podziemnej przeprawy. Kanał nagle ścieśnia się. Prawie na kolanach przeciskamy się pomiędzy ciasnymi ścianami. Docieramy do niewielkiego korytarza, skąd już widać trumny. Oświetlenie jest elektryczne, wewnątrz dość jasno. Sam moment wejścia jest fascynujący. Dla kogoś, kto wchodzi po raz pierwszy, tak jak my, to niesamowite przeżycie. Stojąc tyłem do wejścia, wąskimi korytarzami dojdziemy do trzech krypt. Na wprost znajduje się pomieszczenie zwane kryptą Oleśnickich, na lewo krypta Denhoffów, a na prawo dojdziemy do dużej sali, tuż pod powierzchnią nawy głównej.
Do podziemnych grobowców pierwsze pochówki trafiają w drugiej połowie XVII wieku, niemalże zaraz po wybudowaniu kościoła. Szczątki zmarłych, których złożono w podziemiach, należały do krewnych rodziny Oleśnickich. Prawdopodobnie wśród pięciu pierwszych trumien znalazły się ciała Andrzeja Tarły - założyciela Tarłowa oraz Mikołaja.
Oprócz grzebania zmarłych pochodzących z zacnych rodów, w kryptach spoczęły doczesne szczątki księży. Pierwszym duchownym pochowanym w podziemiach tarłowskiej świątyni, był ksiądz proboszcz Mateusz Rozparowicz - dziekan zawichojski, zmarły w 1661 roku. Kolejnym księdzem pochowanym w kościele to jego proboszcz, ks. Stanisław Dulski, zmarły być może w latach 1660-1665.
Za czasów świetności podziemnego cmentarza była jeszcze krypta tzw. niewiniątek. Składano tam trumny zmarłych dzieci należących do miejscowej szlachty. Pierwotnie krypta ta wraz z kryptą Oleśnickich były bardzo starannie otynkowane, pomalowane i miały utwardzoną podłogę z palonej cegły. Krypta Denhoffów i podziemi pod nawą kościoła i chórem, nie otynkowano i nie miały też utwardzonej podłogi. Chodziło się po zwykłej ziemi. Pod nawą główną, a więc tą częścią kościoła gdzie znajdują się ławki dla wiernych, grzebano trumny zakopując dość płytko w ziemi. Tak chowano właścicieli dworów, dzierżawców folwarków i królewskich urzędników. Po około 1650 roku do 1760 pogrzebano być może 30 ciał w trumnach. Dzisiaj trumny te zapadają się, a na powierzchni widać prostokątne zagłębienia.
Z większości ciał zachowały się jedynie szkielety. Niektóre uległy procesowi mumifikacji, a precyzyjniej; po prostu wyschły. Fundamenty kościoła posadowione są na skale wapiennej. Zbudowane zostały również z kamienia wapiennego, do tego z wypalanej na miejscu cegły. Dobra wentylacja podziemi i skała wapienna, tworzą specyficzny klimat wysuszający zwłoki i chroniący je przed rozkładem. Stan zwłok porównywalny jest ze stanem szczątków chowanych w tym samym czasie na Świętym Krzyżu czy reformackich kryptach w Krakowie.
Przyjmuje się, że do 1811 roku ciała pochowane pod kościołem św. Trójcy leżały nietknięte. Zaraz potem w wyniku różnych niepokojów do krypty Oleśnickich wtargnęli ludzie, okradając szczątki z kosztowności. W 1813 roku część cofającej się armii Napoleona, przetoczyła się przez Tarłów. Żołnierze zmęczeni marszem, wtargnęli do podziemi. Ołowiane trumny, w których spoczywały zwłoki Andrzeja i Mikołaja Tarłów, przetopili na kule do karabinów i pistoletów. Około 1910 roku tarłowską świątynię odwiedził pod potrzeby opisu kościoła w swojej książce "Dekanat Iłżecki" ksiądz Jan Wiśniewski. "W jednej z krypt, pod kaplicą Pana Jezusa znajduje się kilkanaście trumien z XVIII i XIX wieku. Tu pod ścianą bez trumny, jak mówią, leży sam fundator Zbigniew Oleśnicki. Pod wielkim ołtarzem spoczywają kapłani" - czytamy w książce księdza Wiśniewskiego.
W kryptach, w czasie pierwszej i drugiej Wojny Światowej chowała się miejscowa ludność. W 1945 trzynastoletni wówczas ministrant Wiesław Barański tak opisuje w swoim przewodniku "Nekropolie Tarłowa" stan zachowania trumien i ciał z końca wojny: "Część trumien była pootwierana(...) Zwłoki były nienaruszone, ubranie i buty zachowane w dobrym stanie mimo upływu setek lat. Trumny obite były posrebrzaną blachą, czerwonym atłasem lub brązowym płótnem mocowanym pozłacanymi gwoździami tapicerskimi. Na wiekach trumien rycerzy były krzyże maltańskie i herby, zaś na wiekach trumien kapłanów najczęściej napis IHS z krzyżem pośrodku" - opisuje Barański.
Krypty wraz ciałami zachowały się w jako takim stanie do czasu lat siedemdziesiątych XX wieku. Wówczas wykonano ogrzewanie kościoła i posadzki w części nawowej. Prace niestety prowadzono nieumiejętnie, a to przyczyniło się do zniszczenia krypt wraz ze znajdującymi się tam szczątkami. Wówczas zlikwidowano wszystkie możliwe wejścia do podziemi.
W listopadzie 2004 roku miejscowy proboszcz zezwolił inż. Wiesławowi Barańskiemu (rodowitemu Tarłowianinowi, mieszkającemu dziś w Gdańsku) wejść poprzez jeden z kanałów grzewczych do krypt. W wyniku zakrojonych prac badawczych Barański zidentyfikował 25 trumien. Nad szczątkami zmarłych umieszczono tzw. biogramy (informacje na temat leżących tu osób). W dalekich planach jest udostępnienie krypt dla zwiedzających. Byłaby to niecodzienna atrakcja, niemalże na skalę województwa świętokrzyskiego, która mogłaby do Tarłowa ściągnąć masę turystów. - Nie jest to takie łatwe. Przede wszystkim należałoby zrobić porządne wejście i sprawny system wentylacji. Nie wiadomo czy zgodziłby się "Sanepid" - opowiada ksiądz Jan Grochowski proboszcz kościoła św. Trójcy.
Wilgoć powstała wskutek obecności w podziemiach tłumów ludzi, szczególnie wycieczek, mogłaby źle wpłynąć na szczątki zmarłych. Póki co, podziemia dostępne są dla badaczy historii. U księdza proboszcza w sprzedaży dostępny jest przewodnik autorstwa Wiesława i Anny Barańskich "Nekropolie Tarłowa". W niewielkiej książeczce dokładnie opisano dzieje krypt wraz ze spoczywającymi tam szczątkami.

Kto spoczywa w podziemiach kościoła św. Trójcy w Tarłowie?

Andrzej Tarło założyciel Tarłowa - chorąży lwowski, właściciel Szczekarzewic, syn Andrzeja i Barbary Herbutówny, pradziadek Jana III Sobieskiego, brat arcybiskupa lwowskiego Pawła Tarło. Przywilej założenia miasta, Tarło otrzymał 24 czerwca 1550 roku od króla Zygmunta Augusta. Obie córki Tarły wyszły kolejno za wdowca Mikołaja Oleśnickiego. W ten sposób w Tarłowie obydwa rody Tarłów i Oleśnickich połączyły się.
Mikołaj Tarło? - chorąży sandomierski i podczaszy królewski, zmarły ok. 1590 roku. Wnuczką Mikołaja była caryca Maryna Mniszchówna, żona Dymitra Samozwańca.
Zbigniew Oleśnicki - starosta opoczyński syn Mikołaja Oleśnickiego wojewody lubelskiego i Zofii z Lubomirskich, herbu Szreniawa, matki bliźniaków Zbigniewa i Jana Oleśnickich urodzonych w 1603 roku.
Anna Stanisławska - pierwsza polska poetka, córka marszałka trybunału i wojewody kijowskiego Michała Stanisławskiego. Autorka pamiętnika napisanego w 1685 roku w postaci 76 trenów pt. "Transakcyja albo opisanie całego życia jednej sieroty". Czterokrotnie zamężna, jednak z żadnego z małżeństw nie ma potomstwa. Umiera samotnie w 1701 roku w Kurowie, gdzie ufundowała murowany kościół.
(sporządzono na podstawie "Nekropolie Tarłowa - przewodnik" Gdańsk 2006)


Sandomierz
Zadzwoń do nas...
Sandomierski Portal
Turystyczny
Sandomierz


Informacja, szczegóły
oferty oraz zamawianie
przewodnika i wycieczki

tel/fax +48 15 8325462 mob: 889 900 602

Sandomierz

galeria Sandomierz
Zadzwoń do nas...
Sandomierski Portal
Turystyczny
Sandomierz


Informacja, szczegóły
oferty oraz zamawianie
przewodnika i wycieczki

tel/fax +48 15 8325462 mob: 889 900 602

Linkuj na Fb

Sandomierz
Wszystkie prawa zastrzeżone dla e-sandomierz.pl © 2005-2020 || biuro@e-sandomierz.plWykonanie projekt06.net grafika, reklama, www